Długo zastanawiałam się o czym mam napisać. W głowie kłębi się tyle myśli, tylko jakoś nie chcą się złożyć w kupę. Przede wszystkim, dziękuję że tutaj do mnie zaglądacie, że komentujecie moje wypocone wpisy, że jesteście. Przynajmniej wiem, że gdzieś w tych kablach jakiś przekaz siedzi, że mimo wszystko nie jestem sama, i chociaż niektórzy są daleko ode mnie, swoim poczuciem humoru, swoją osobą, sprawiają, że ja staję się lepszym człowiekiem. Nie chcę, aby ten blog był tylko o narzekaniu, ale mam teraz gorszy okres, i tak po prostu musi być. Staram się poprawić - tylko zbyt łatwo się poddaję, i czasami mam przez to dalej...Najważniejsze, że mam z kim o tym porozmawiać, czasami zostanę sprowadzona na ziemię, ale to dobrze, bo przecież nie mogę myśleć w czarnych barwach, nie mogę bać się własnego strachu, on powinien na mnie działać dopingująco. Na pewno będzie trudno, ale chyba warto próbować, chociażby dlatego, żeby sprawić innym przyjemność, żeby wiedzieli, że ich słowa nie poszły na marne, że w mojej głowie one zostały, i ja za wszelką cenę, chcę coś z tym zrobić. Muszę!

